Przejmującą. Bez sentymentalizmu. Bez wzniosłości. Subiektywna.

Taka jest opowieść Gorana Rosenberga- szwedzkiego filozofa i dziennikarza, syna byłego więźnia Auschwitz. Wspomnienie Gorana to kronikarska niemal próba rekonstrukcji traumatycznych wydarzeń z życia ojca, analiza drogi śmierci z getta łódzkiego – do Auschwitz – Birkenau- po niemiecki obóz pracy w Wobbelin- aż do miejsca, w którym rodzina kwateruje się po wojnie w małym miasteczku w Szwecji. Goran, syntetycznie i drobiazgowo, reportersko analizuje skrawki dokumentów, które ocalały z tej mrocznej podróży.  Jego naukowa rzetelność i profesjonalizm z jednej strony pozwala czytelnikowi zapoznać się z faktami, z drugiej budzi podziw i ujmuje. Syzyfowa praca REKONTRUKCJI to tak naprawdę praca syna, by ojca odzyskać. ..w pamięci.

Twoja podróż nie trzyma się rozkładu jazdy i nie ma żadnego kierunku. Nie masz żadnych dokładnych dat za sobą i nie masz przed sobą. Dokładne daty w Twojej podróży są nieistotne. To tylko dla mnie są istotne. Ja ich potrzebuję. Ja potrzebuję każdego ułomka, jaki da się odzyskać, żebyś mi nie zniknął [s. 53].

 

WYOBRAŻAŁEM SOBIE, ŻE ZNAŁEM TEGO CZŁOWIEKA

Goran nie udaje, że wie i rozumie. On po prostu ojca inaczej zapamiętał i teraz próbuje od nowa rozruszać machinę pamięci, by z nową już wiedzą dorosłego nanieść znaczenia na obraz ztraumatyzowanej ojczynej postaci. I mimo, że autor zapewne jest daleki od lirycznego  konstruowania narracji, sam proces czułego pochylenia się nad sprawą, wzrusza.

Dziennikarz zdaje sobie sprawę z faktu, że tamtej traumy nikt z nas nie jest w stanie zrozumieć. Jego próba sprowadza się zatem zaledwie do wyobrażenia sobie, co ojciec wtedy mógł widzieć, jaki krajobraz przewijał się przed jego oczyma. Goran odwiedza dawne miejsca i rozmyśla nad nimi. Niestety czas działa nieubłaganie, niekiedy przestrzenie są już zupełnie zatracone i zdegradowane. Pytanie- co zostaje – i jak można pamiętać- to kolejna kluczowa kwestia podejmowana w „Krótkim przystanku z…”. .

Symbol, okruch, ułomek

„Krótki przystanek w drodze z Auschwitz” to pozycja ważna. Parabola mówienia i myślenia o Holokauście pokoleń post. Refleksja intelektualisty, który czuwa nad wypowiadanymi przez siebie słowami, by nie zniekształcić i tak już zniekształconego nieludzko doświadczenia Zagłady. „Tamta trauma jest niewyobrażalna” niczym refren przebija się przez kolejne strony. Autor stara się jednak, by język jakoś to „dźwignął”- bo mówić trzeba- to język jest granicą naszego świata.

dopiero o wiele później doznania mogą stać się opowiadaniami. Dopiero o wiele później nieme sfery bezsłowia mogą wypełnić się rozproszonymi ułamkami języka [s . 32].

O wiele później wypełniam martwe pola między doznaniem a pamięcią [s. 37].

To nie jest książka ani łatwa, ani przyjemna. Dowiadujemy się, że kategoria ocalałego w realnym, codziennym życiu, nie ma racji bytu. Ci wszyscy, którzy jakimś cudem przeżyli (tak jak ojciec Gorana), niosą na swoich barkach niewyobrażalne brzemię. Ich koniec niestety, zazwyczaj i tak bywa bardzo smutny.

Świat i wtedy i teraz nie wyciągnął ramion do ‘obcych”, ocalałych z Zagłady – „ze zwierzęcym doświadczeniem” – jak mówiono nieoficjalnie. Świat i społeczeństwa generalnie tak są skonstruowane, że odsuwają na margines Innych, dla wygody i bezpieczeństwa? Krótki przystanek to opowieść konkretnego człowieka.  Zdążycie na tyle poznać sprawę, że poczujecie się odpowiedzialni i za świat i za okrucieństwa, które w ten świat są wpisane. Staniecie jeden do jednego. I ta konfrontacja jest bardzo ważna w zglobalizowanym, zmechanizowanych, myślącym mózgiem tłumów świecie.