FabrykaRecenzji.pl

Pan B. Mała książeczka, jak niewielki absurdzik

Mała książeczka, jak niewielki absurdzik. Pan B. zdziwił się nieco, ale nie widział powodu by negować fakty. Wydawnictwo Nisza. Z pozoru nieco naiwna historia, a raczej historyjka Pana B., któremu przydarzają się rzeczy osobliwe. Ze stoickim spokojem przechadza się przez kolejne strony opowiadań – krótkich, żeby nie powiedzieć króciusieńkich (jakoś namiętnie zdrobnienia wchodzą same na język przy opisywaniu tej książki, żeby nie powiedzieć książeczki). Pan B. może być każdym z nas, poza tymi, którzy do życia podchodzą skrajnie racjonalnie. Bo choć Pan B. faktów nie neguje – odniesienia i sytuacja, w których pada to refreniczne zdanie, z faktami sensu stricte hmmm, mają mało wspólnego.

Jawa czy sen? Rzeczy dzieją się zgodnie z właściwym, sennym rytmem.  Skrawki wspomnień próbują udźwignąć fabułę. Czasami się im to udaje, czasami nie. Nie przypisywałabym natomiast tym opowiadaniom zbyt wiele. Jeżeli lubicie realizm magiczny, na chwile odpoczniecie. Ale czy zapamiętacie jakiś szczegół na potem? No nie wiem.

Książka ma małe gabaryty i to ją na pewno wyróżnia. Może rozczulić przy pierwszym kontakcie.

Zbigniew Naszkowski – tajemniczy autor. Wiemy tyle, ile napisano na obwolucie. Zaczął czytać późno, dzięki dziewczynie, w której się kochał. Ta poleciła mu książkę, którą sam określił jako prawdziwą literaturę. Pisywał w Nowej Fantastyce i był drukowany w Gazecie Wyborczej. Ot cała wiedza o autorze. Wystarczająca. Prawdopodobnie.

 

« »

© 2019 FabrykaRecenzji.pl